środa, 16 listopada 2016


Tak mi ostatnio.

niedziela, 13 listopada 2016

 
"jesteś najlepszym miejscem tego miasta, 
centralnym punktem"
M. Świetlicki

poniedziałek, 31 października 2016


Brakuje mi.

niedziela, 30 października 2016


Koniec października.
Piszę o strasznych bajkach, sprzątam w szafie i piję wodę. Kontroluję cukier. Wolne, a nie mam czasu nawet czytać. Dominik jest u siebie. A ja nie wiem, kiedy minął październik i czemu nadal tkwię w tym samym miejscu.

środa, 26 października 2016


Wracam pieszo wśród żółtych, jesiennych drzew. 
Czyste powietrze świdruje w kącikach oczu. Jest przejrzyście i wyraźnie, jakby zaraz wszystko miało pęknąć. Kupuję szpinak, ricottę i świeżą żurawinę. Całe popołudnie i wieczór spędzam w kuchni. Razowe pierogi z nadzieniem szpinakowo-serowym, muffinki dyniowe z daktylami, kawa zbożowa. Mówię dziś do B., że już mnie tu nie ma, w tej pracy. Że czuję się gdzie indziej.

wtorek, 25 października 2016


Koniec października. Całymi dniami siąpi deszcz. 
Ja oddaję książki i wypożyczam książki. Wchodzę do księgarni, wybieram Ketchuma za 7 zł. i zbiór opowiadań grozy za 9. Chłopak za ladą mówi, że zna mnie z widzenia. Przepuszczam dwa autobusy, bo nie wiem, co ze sobą zrobić o tak wczesnej (późnej) porze. W pracy brakuje mi powietrza. Myślę o nadmiarze cukru we krwi i o ślubach obcych ludzi. 

"W pierwszej chwili dnia, gdy nie wiedziałam jeszcze, czy jest zimno, czy ciepło, dobrze, czy źle, zobaczyłam dolinę Arawa, wymarłą i płaską, porosłą anemicznymi, przykurzonymi krzakami, posępnymi jak opuszczone namioty. Nie żebym tam była ostatnio, ale on był, wrócił ledwie wczoraj w nocy, a teraz otwiera wąskie oko w kolorze piasku i mówi, nawet w śpiworze w Arawie spało mi się lepiej niż z tobą tu."
~ Zeruya Shalev, "Mąż i żona"

poniedziałek, 24 października 2016


Urodzinowy tort od Dominika i książkowe prezenty.
Pink Floyd i Iron Maiden. Nasze drugie wspólne wino. Weekend z deszczem i Dziećmi kukurydzy. Nie umiem już i nie chcę inaczej.