Dzisiejszy poranny deszcz i muffinki dyniowe. Splendor i kawa. Cała sobota RAZEM.
środa, 21 września 2016
Śmiech, więc rozluźniają się mięśnie.
Powoli rozładowuję cały swój żal, otwieram dłonie, w które teraz wpadają kamienie, kostki i piórka. A potem wracam w słońcu i w chmurach, i pierwszy raz czuję wrzesień. W domu podgrzewam zupę dyniową z imbirem, piekę dyniowe ciasto i piję kawę z dyniowo-korzennym syropem i roślinną bitą śmietaną. Mogłabym powiedzieć: udany dzień. Zapominam, że nie do końca rozluźniłam zaciśnięte zęby.
wtorek, 20 września 2016
Jest coś w dyni, co koi duszę.
Chciałabym już mieć w głowie pełną, dobrą jesienność. Na zewnątrz wrześniowy chłód, ale jego smak i zapach nie wróżą nawet jej skrawka. Grzeję sobie palce nad garnkiem z bulgoczącą dynią i myślę, jak szybko minie to, co teraz tak dziwnie się wlecze.
"Mało kto zdawał sobie sprawę, że żyliśmy w pajęczynie magii, powiązanej srebrnymi włókienkami przypadku i okoliczności..."